Strona Główna

Ankieta randkowa

Szybka randka

Lifestyle magazyn

Zarejestruj się teraz

Wszystkie artykuły Wszystko o randkowaniu Zdrowie i uroda Czas wolny Recenzje

Methylparaben, SLS, DEHP czyli substancje chemiczne w kosmetyce

11.sierpień 2015
Methylparaben, SLS, DEHP czyli substancje chemiczne w kosmetyce

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, co zawierają kosmetyki, których używacie? Nie znacie się na tym? Zatem pora to zmienić!

Kupowaniu kosmetyków powinniśmy poświęcić jakiś czas. Oczywiście prościej jest wziąć najtańszy z oferowanych produktów i odejść z poczuciem, że oszczędziliśmy ale czy nie będzie ono jeszcze lepsze jeśli będziemy wiedzieć, że nie zaszkodzimy tym własnemu ciału?

W sklepach, na produktach kosmetycznych możemy znaleźć napisy „paraben-free” lub „sulfate-free”. Napisy te mają nam dać do zrozumienia, że produkt jest wolny od parabenów, siarczanów lub też ftalanów. Wszystko zaczęło się w roku 2004, kiedy czasopismo Journal of Applied Toxicology opublikowało wyniki badań nad tymi składnikami. Badania te wykazały, że używanie parabenów skutkuje rakiem piersi. Zanim jednak ta teoria została potwierdzona wśród ludzi wybuchła panika, zaczęli szukać produktów wolnych od parabenów. Firmy musiały się zatem podporządkowywać i wyrabiać kosmetyki paraben-free. Podobnym sposobem złą reputację między ludźmi zyskały pozostałe wspomniane substancje chemiczne. Czy naprawdę jest się czego bać? Osądźcie sami.

Parabeny

Parabeny znajdują się w bardzo wielu produktach, nie tylko kosmetycznych, używane są również w przemysłach spożywczym i farmakologicznym. Łatwo jest je rozpoznać, ponieważ zawierają w swej nazwie –paraben, np. methylparaben, isopropylparaben, isobutyparaben, butylparaben i sodium bytylparaben. Agencja Żywności i Leków w Stanach Zjednoczonych uznała parabeny za bezpieczne w stosowaniu do codziennej pielęgnacji skóry, jednak niektórzy naukowcy mimo to uważają, że nie jest to mądry wybór. Jednym z powodów jest podobieństwo chemicznej struktury parabenu do estrogenu, przez co może wkraść się do receptorów estrogenowych. Dalej może to skutkować naruszeniem delikatnego endokrynalnego (hormonalnego) systemu, jak również prowadzić do raka piersi czy innej formy nowotworu.

Wróćmy do badań z 2004 roku, które przeprowadził „University of Reading” w Wielkiej Brytanii. W trakcie tych badań wykryto obecność parabenu (zwłaszcza methylparabenu) u ludzi z rakiem piersi. Wykryta została jedynie obecność parabenu w nowotworach piersi, nie potwierdzono jeśli choroba została wywołana właśnie przez nie. Skutek jednak był taki, że między ludźmi zaczęło się szerzyć twierdzenie o ich rakotwórczości. W roku 2012 przeprowadzono kolejne badania, które potwierdziły obecność parabenów u 99% nowotworów piersi. Ciągle jednak nie zostało potwierdzone, że to parabeny wywołują raka. W roku 2006 w czasopiśmie Toxicity opublikowano wyniki innych badań. Przeprowadzony został zabieg „in vitro”, który dowodził tworzenie się raka skóry pod wpływem promieni UV na methylparaben. Niestety nigdy nie zostały przeprowadzone porównawcze badania kliniczne. Co teraz myślicie o parabenach? Czytajcie dalej co jeszcze za substancje znajdują się w naszych kosmetykach.

 Maska

Siarczany

Jeżeli chcecie się przekonać, czy w waszych kosmetykach znajdują się siarczany, szukajcie nazwy Sodium Lauryl Sulfate (SLS), Sodium Laureth Sulfate (SLES), Ammonium Lauryl Sulfate lub Sodium Myreth Sulfate. Te substancje chemiczne są w większości używane jako czyszczące lub tworzące pianę substancje, które możemy znaleźć w środkach czystości i szamponach. Testy wykazują, że siarczany (przede wszystkim SLS) mogą dostać się do oczu i organów wewnętrznych (mózg, serce, wątroba itd.) i pozostawać w nich. Długotrwałe pozostawanie ich w organizmie spowodowane jest używaniem mydeł i szamponów, w których znajdują się te substancje. Uniknąć ich mogą przeważnie dzieci, u których wymienione organy dopiero się rozwijają, dzięki czemu mają większą absorpcję, mimo to SLS w dużych ilościach pojawia się w oczach dzieci jak i młodzieży. SLS zmienia również stosunek niektórych białek w komórkach tkanki ocznej niezależnie od wieku.

SLS stanowią azotany. Jeżeli został użyty w szamponach lub środkach czyszczących, które są wyrobione na bazie azotu, pojawią się rakotwórcze azotany, które mogą w dużych ilościach dostać się do krwioobiegu. Wywołują podrażnienie oczu, płaty na głowie wyglądem przypominające łupież, wysypki skórne, wypadanie włosów i reakcje alergiczne. SLS produkuje nitrozoaminy, które są silnymi substancjami rakotwórczymi. Występują one również w żywności (najwięcej w kiełbasie). Dr David H. Fine szacuje, że każde użycie kosmetyków mających w sobie siarczany dostarcza 50-100μg nitrozoaminów, przy czym osoba, która zje boczek przyjmie mniej niż 1μg. Wszystkie siarczany są silnymi związkami czyszczącymi, które pozbawiają skórę jej bariery ochronnej. Wiąże się to z naruszeniem odporności i zdrowia skóry, może się pojawić suchość skóry, swędzenie oraz zaczerwienienie. U badanych zwierząt powodowały poważne problemy zdrowotne.

Ftalany

Ftalany są związkiem chemicznym używanym do zmiękczania, przede wszystkim tworzyw sztucznych. Ich występowanie nie jest rzadkie, również w kosmetyce, gdzie stosowany jest w celu uelastycznienia produktu, zmiany jego struktury i jakości. Istnieje wiele jego rodzajów, większość z nich zawiera słowo phtalate a do najbardziej rozpowszechnionych należą: di-2-ethyl hexyl phtalate (DEHP), diisodecyl phthalate (DIDP), butylbenzyl phthalate (BBP), dibutyl phthalate (DBP), diisononyl phthalate (DINP) i diethyl phthalate (DEP). Butyl ester lub środek zmiękczający (plastyfikator) to dalsze określenia, które możemy znaleźć na opakowaniu.

Parabeny jak i ftalany należą do substancji powodujących zaburzenia endokrynologiczne (substancje hormonalne, które zakłócają funkcjonowanie hormonów), które wywołują problemy układu rozrodczego (zwłaszcza u mężczyzn), mogą również wywoływać astmę, reakcje alergiczne, problemy z nerkami oraz zwiększać abdominalny (brzuszny) tłuszcz. Zostało udowodnione, że mężczyźni z największą największym stężeniem ftalanów w moczu mieli także najwięcej tkanki tłuszczowej na brzuchu oraz wykazywali odporność na insulinę.

Mimo, że u większości tych substancji nie zostało w 100% wykazane, że są rakotwórcze, powinniśmy na nie uważać. Szkodliwe substancje zostają w ciele na długo, nawet po przerwaniu stosowania. Powodują szereg problemów zdrowotnych, których jednak nie jest tak ciężko uniknąć. Spróbujcie zamiast kupować „parabenowe”, „siarczanowe” czy „ftalanowe” kosmetyki wybierać te pochodzenia naturalnego, tym sposobem zainwestujecie pieniądze w coś sensownego – swoje zdrowie.

[Lil]

Źródło: https://dermamedsolutions.com/news-blog-events/category-blog/parabens-and-phthalates-and-sulfates-oh-my/

Udostępnij ten artykuł na: